Venus czy Mars? Kilka słów o międzygatunkowej komunikacji

Venus czy Mars? Kilka słów o międzygatunkowej komunikacji

Popularne powiedzenie „kobiety są z Venus, a mężczyźni są z Marsa” istnieje w powszechnej świadomości naszego kręgu kulturowego. Co jednak wynika z samej wiedzy o tym, że istnieją pewne fundamentalne różnice pomiędzy nami? Lektura plotkarskich portali, albo znane z autopsji przypadki z naszych rodzin, wskazują, że w praktyce nie do końca wiemy, jak tę wiedzę wykorzystać. Liczba rozwodów stale rośnie, a poziom satysfakcji z samego związku, nie wydaje się być szczególnie wysoki.

Przystanek pierwszy – oczekiwania

Bez względu na to na jakim etapie się znajdujemy (poszukiwania partnera/partnerki, pielęgnowania obecnego związku, leczenia ran po nieszczęśliwym zakochaniu), warto chociaż na moment powrócić do związkowej podstawówki. Zanim zacznie się budować wspólną relację z drugim człowiekiem, wypadałoby zdefiniować samemu sobie, czym tak właściwie są dla mnie związki. Jaką według mnie pełnią funkcję, jaką rolę mam w relacji pełnić ja sam, jakie mam oczekiwania względem drugiej strony? Jeżeli nie będziemy przede wszystkim rozumieć swoich postaw i motywacji, to dodanie nowej zmiennej, w postaci drugiego człowieka, tylko skomplikuje równanie. Jest to kwestia niezbędna do rozpoczęcia starań o szczęśliwą relację z ukochanym/ukochaną.

Przystanek drugi – rozumienie

Jak uda nam się określić samych siebie, następną równie ważną rzeczą, będzie uświadomienie sobie – i zgodzenie się na nie! – różnic wynikających z płci. Wiele kłótni wynika z wyłącznie z faktu, że ani kobieta, ani mężczyzna nie rozumieją tego, kim jest ich partner. Za przykład weźmy chociażby sposób okazywania uczuć. Podczas gdy mężczyzna najlepiej sprawdza się w działaniu, kobieta większy nacisk kładzie na codzienną czułość. Jest to klasyczny problem: on haruje przez cały tydzień w pracy, poświęca się, aby zapewnić utrzymanie swojej rodzinie, KOCHA i dlatego to robi. Ona natomiast potrzebuje czułości, przytulenia, porozmawiania o minionym dniu, KOCHA i właśnie tak pragnie to okazać. I często dzieje się tak, że te dwie różne formy czułości mijają się, rodząc pretensje i spory.

Przystanek trzeci – hierarchia

Znając siebie i rozumiejąc, że druga strona czuje inaczej niż ja, dobrze jest jeszcze odpowiednio położyć akcenty. Związki oparte na egoizmie, w których JA mam grać pierwsze skrzypce, będą nieuchronnie prowadzić do tragedii i krzywdy. Związek winien być oparty na potrzebie uczynienia świata lepszym JEJ/JEMU. Oczywiście nie chodzi o to, aby zapominać całkowicie o sobie! Budowanie relacji nie może wyglądać jak pasożytnicza uczta. Po prostu przede wszystkim mam myśleć o tym, co drugiej stronie sprawi radość, zadbam o to, aby na spokojnie komunikować o krzywdach, których doświadczyłem od partnera/partnerki. Istnieje ważna triada słów, które muszą być stale obecne w każdym związku: proszę, dziękuję, przepraszam. Na koniec trzeba jeszcze wspomnieć o złotej zasadzie postępowania. W związku trzeba czynić wszystko, aby „słońce nie zachodziło nad sporami waszymi”. Nowy dzień powinien być niczym biała kartka. Bez nagromadzonych zawiści.

Więcej informacji na temat związków można znaleźć na blogu uwodzenie.org który cieszy się bardzo dużą popularnością wśród osób szukających miłości.

Share this post

Post Comment